UMÓW SIĘ NA WIZYTĘ | +48 725 551 661 lub +48 61 671 66 00 |

MENU

Menu arrow

PROJEKT PIĘKNO KASI WILK

Kasia Wilk

Kasia Wilk

Kasia Wilk zaangażowana w nowy projekt!

Do tej pory talent, osobowość i urodę Kasi Wilk podziwialiśmy na scenie. Bardzo kobieca, pewna siebie i charyzmatyczna wokalistka porywa tłumy fanów swoją otwartością i poczuciem humoru. My od lat podziwiamy jej naturalną zdolność do eleganckiego podkreślania swojej kobiecości i urody, nie tylko w stylizacjach scenicznych. Gdy szukaliśmy ambasadorki akcji PROJEKT PIĘKNO w Instytucie Salamandra zależało nam właśnie na kimś takim. Kasia na co dzień mieszka i tworzy w Poznaniu, więc wybór był prosty! Kasia Wilk z optymizmem zareagowała na naszą propozycję. Pomysł akcji #PROJEKTPIĘKNO w naszym Instytucie spodobał jej się na tyle, że oprócz bycia ambasadorką projektów postanowiła, że sama weźmie w nim udział! Natychmiast ustaliliśmy cele i oczekiwane efekty współpracy. Kasia stawia na naturalność, więc nieinwazyjne metody modelowania sylwetki i odmładzania skóry w naszym Instytucie wyjątkowo przypadły jej do gustu. Wspólnie zdecydowaliśmy, że priorytetem jest ujędrnienie, wygładzenie i pobudzenie skóry do naturalnych procesów regeneracji. Stanęło na lekkim, bezoperacyjnym liftingu twarzy, delikatnym wygładzeniu zmarszczek mimicznych i silnym odżywieniu cery, narażanej codziennie na wysuszenie i przemęczenie w związku ze zmiennym, nieregularnym trybem życia. Pielęgnacyjną „wojnę” wypowiedzieliśmy natomiast cellulitowi, nadprogramowym centymetrom na brzuchu, udach i boczkach i kilku kilogramom, których nie potrzebujemy w koncertowym ekwipunku artystki. Opiekunkami projektu zostały Natalia Zahajka i Kinga Andzińska, które rozpisały i zaplanowały zabiegi w taki sposób, który odpowiada napiętemu terminarzowi wokalistki. Modelowanie sylwetki Icoone, zabiegi kriolipolizy Coaxmed i zabiegi Intraject na twarz już na początku drogi dają niesamowite efekty. W połączeniu z dietą ułożoną przez naszego dietetyka, optymizmem i chęcią do zmian Kasi Wilk, rezultat tego PROJEKTU PIĘKNO może być naprawdę oszałamiający! Będziemy na bieżąco dzielić się z Wami przebiegiem i wrażeniami Kasi z kilkumiesięcznej pracy z naszymi specjalistami.
Trzymajcie kciuki!

facebook

22.09.2017 Kasia Wilk i jej sposoby koncertowy wygląd.

Jesień to bardzo pracowity czas dla naszej ambasadorki. Kasia zaangażowana jest w kilka projektów muzycznych, co wiążę się z częstymi spotkaniami, koncertami i podróżami. Pomimo bycia w ciągłych rozjazdach jej cera wygląda niezwykle świeżo i promiennie. Jak to robi? Zdradziła nam swój sekret i musimy przyznać, że w tym roku (z okazji trwającego PROJEKTU PIĘKNO artystki) dołożyłyśmy do tego małą cegiełkę!

Na każdym zdjęciu Kasia wygląda olśniewająco. Makijaż niewątpliwie podkreśla jej atuty: piękne, duże oczy, symetryczne rysy i kobiece usta. Kasia przyznaje, że stawia tylko na sprawdzone kosmetyki do makijażu. W swojej kosmetyczce ma zaufane marki i produkty, których trwałość, pigmentacja i jakość sprawdzają się nie tylko w trudnych, scenicznych warunkach, ale i odpowiednio dbają o cerę wokalistki. Kasia przyznaje również, że pełny makijaż wykonuje jedynie na koncerty i wielkie wyjścia. Na co dzień stawia na minimalizm i stara się ograniczać ilość używanych produktów, by zmniejszać ryzyko obciążania i wysuszania skóry. O nawilżenie i nawodnienie cery dba również "od środka". Dzień zaczyna od szklanki wody z cytryną i stara się wypijać co najmniej 2 litry wody mineralnej dziennie. Nie eksperymentuje również z kosmetykami pielęgnacyjnymi- od lat ma swoich ulubieńców, a do wszelkich drogeryjnych nowinek podchodzi z dużym dystansem i zanim włoży je do koszyka, bacznie analizuje ich skład.

Tej jesieni do swojej pielęgnacji Kasia dołożyła tlenowy thermolifting. To autorski zabieg stworzony przez kosmetolożki z Instytutu Salamandra, który, ujędrnia i regeneruje cerę, dbając o odpowiedni poziom nawilżenia i odżywienia skóry. Nowatorskie połączenie trzech zabiegów i urządzeń: fali radiowej Coaxmed, infuzji tlenowej OxyJet i fototerapii pod kapsułą LED pozwala na osiąganie doskonałych efektów już po pierwszym zabiegu! Rezultaty? Bardziej napięta i ujędrniona skóra, wyrównanie kolorytu i widoczne wygładzenie linii i zmarszczek.

Więcej o zabiegu przeczytacie tutaj: Akcja Regeneracja

Kasia Wilk w masce Kasia Wilk przed maską

 

facebook

28.08.2017 Rozmowa z Kasią Wilk.

- Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w Projekcie Piękno w Instytucie Salamandra?
Podobno proponowane mi zabiegi gwarantują nogi jak marzenie, nie mogłam sobie tego odmówić.

- Jak oceniasz podejście specjalistów z Instytutu?
W Instytucie Salamandra zaproponowano mi kompleksową opiekę doświadczonych kosmetologów i dietetyka, którzy po precyzyjnych oględzinach obiecali, że zlikwidują to, czego w sobie nie lubię. W związku z tym, że już dużo wiem o żywieniu, pani dietetyk jedynie skorygowała moje nawyki żywieniowe i wsparła leczenie farmakologiczne, do ćwiczeń nikt nie musiał mnie specjalnie namawiać, bo dużo ćwiczę sama.
Moje opiekunki, czyli Natalia i Kinga, są kosmetologami, co nie od razu wzbudziło moje zaufanie, jednak fakt ten okazał się ważny przed podjęciem decyzji. Niełatwo jest mnie przekonać, bo wiem, do jakich środków ucieka się w reklamie, a szereg pochlebnych opinii na temat współpracy, efektów może być zwykłym blefem i można stracić głowę, kiedy marketingowcy mydlą nam oczy i namawiają do kupna w tym wypadku zabiegu. Ja miałam oczy szeroko otwarte i dużo czasu na zastanowienie. Mając pełną świadomość oferowanych usług, precyzyjnie rozpisany harmonogram i gwarancję widocznych efektów, zdecydowałam się na współpracę. Zabiegi są indywidualnie dobrane i zgodne z moją filozofią „no skalpel, no igła”, a dziewczyny są dyskretne, kompetentne, doświadczone, wykształcone i same wyglądają jak milion dolarów w całej swej naturalności, nie ma lepszej reklamy. Mają ogromną wiedzę na temat oferowanych zabiegów, rodzajów rozwiązań, sprzętu, jego parametrów – to bardzo ważne.
Ryzyko współpracy leży po obu stronach. Czas pokaże, a ja chętnie podzielę się z czytelnikami efektami tej współpracy, będę szczera do bólu i zdradzę, czy boli ;)

- Jak długo będzie trwać Twój projekt?
Mój projekt obliczony jest na 3 miesiące, od początku czerwca do połowy września, ale z uwagi na moje częste wyjazdy może nam się nieco przeciągnąć. Mam nadzieję, że w połowie września, kiedy mam zaplanowany urlop na Lazurowym Wybrzeżu, będę się cieszyć boskim nogami.

- Jakie są Twoje oczekiwania?
Głównie ma być zniwelowany efekt jojo oraz ponowna utrata wagi, czyli walka z nadmierną ilością skóry, która na skutek utraty kilogramów oraz braku aktywnego kolagenu straciła jędrność. Podbródek, brzuch, uda to główne punkty, na których się skupiamy. Oprócz tego w Instytucie zaproponowano mi szereg zabiegów odżywiających i pobudzających kolagen do pracy na dekolcie, piersiach i twarzy. Te zabiegi są wyjątkowo przyjemne.

- Masz jakieś obawy?
Jedyną obawę wzbudzały we mnie zabiegi na twarz, gdyż zostałam genetycznie obdarowana wrażliwą cerą i trądzikiem różowatym. Wysoka temperatura i niektóre substancje zawarte w kremach uwrażliwiają moją skórę jeszcze bardziej. Bólu związanego z masażami modelującymi nigdy się nie bałam, wręcz je lubiłam, więc przychodzę na nie z ochotą i mimo iż drobniutka Kinga traktuje tkankę tłuszczową bez litości, to po wszystkim czuję się 2 razy lżejsza.

- Co chciałabyś przekazać wszystkim kobietom, którym brakuje pewności siebie?
Ważnym krokiem do budowania pewności siebie jest dystans do tego, co widzimy i do samych siebie. Przyjrzyjmy się sobie bez presji otoczenia, przestańmy oglądać się na innych, podglądać i żyć ich życiem. Zastanówmy się, jakie naprawdę jesteśmy i przemyślmy, czy mamy faktycznie aż tak do dupy, a grube nogi czy wystające kości to nie przypadkiem coś, co tylko widzą nasze oczy. Zastanówcie się, czy przypadkiem życie koleżanek i ich zdjęcia w internecie nie są „na chwilkę, pod publiczkę”, a ich wklejone uśmiechy są jedynie na potrzeby zdjęcia. Nie twierdzę, że wszyscy są smutni i uśmiechają się jedynie do kamery, nie, nie, proszę jedynie o dystans. Blogerki w sieci krzyczą, co bardzo mnie razi, że każda kobieta może osiągnąć wszystko, musi się jedynie zorganizować. Może być idealną matką, mieć w domu wszystko na błysk, być seksowną, modną, wysportowaną żoną, stylistką potraw, stylistką dzieci i handmade'ową trendsetterką zimowych czapek, do tego maluje, robi na drutach, chodzi na jogę, robi przetwory, jeździ na wakacje, ma zadbane paznokcie, czyta książki, śpi 4 godziny na dobę, promienieje i to wszystko bez opiekunki. Owszem, kobieta może osiągnąć wszystko, ale po co? Nie musi robić tego wszystkiego, nie w ten sposób, nie pod presją. Czy tylko tak będzie uchodzić za ambitną, pracowitą, niezwykłą, atrakcyjną, podążającą za wymaganiami współczesnego świata? Przecież ten świat to zwykła iluzja. Kobieta, żeby czuć się ze sobą dobrze, nie musi niczego udowadniać innym i od takiego myślenia powinna się uwolnić. Wielką sztuką jest umiejętność odpuszczania i zawarcia kompromisu z samą sobą. Wyluzujcie, nie wymagajcie tyle od siebie, nie porównujcie się z nikim, nie słuchajcie komentarzy, każda z nas i tak jest niepowtarzalna i każda ma swoje problemy. Z góry zakładam, że czytające to kobiety są bardzo ambitne, wrażliwe, zdolne do poświęceń i każda chce czegoś innego, bo nie chodzi o to, żeby nie robić nic.
Przyjmijmy i pogódźmy się, że każda kobieta rano wygląda jak wygląda, ma bałagan w kuchni, ma wiele wątpliwości, czy jest dobrą mamą, kochanką, pracownicą i wybucha niekontrolowaną złością. Nie muszę też wspominać, że są osoby, które mają inne życiowe problemy, np. chore dziecko, i właściwie w obliczu tego problemu wszystkie inne są przyziemne i nie mają większego znaczenia, a głównym celem tych osób, a nawet pasją, jest poświęcenie.
Spójrzmy szerzej. Nie pocieszam Was nieszczęściem innych, ale zwracam uwagę, by dorosnąć do zadowolenia z tego, jak naprawdę jest w naszym życiu, obiektywnie. Nie jest więc tak beznadziejnie, prawda? Jesteśmy bańką buzującego estrogenu i progesteronu i tylko im możemy zarzucić pewne stany i wątpliwości wobec siebie, nie sobie. Skoro tak zostałyśmy stworzone, to trudno, ale i pięknie, przynajmniej coś się dzieje :) Żyjmy swoim życiem tak, żeby dbać o rozwój duchowy, fizyczny i umysłowy. Między tymi sferami musi być równowaga, a największą uwagę skupmy na osobach, które są tego warte. Tak naprawdę poczucie szczęścia dają człowiekowi dobre relacje z przyjaciółmi i ukochaną osobą. A poczucie szczęścia to poczucie piękna, a poczucie piękna to pewność siebie.
Piękno nie zna wieku, można być zaniedbaną nastolatką i piękną babcią, a wiara we własne możliwości, umiejętność pójścia na kompromis z samym sobą, poczucie realizacji i ułożenie sobie tego w głowie to klucz do sukcesu. Do tego można dojrzewać latami, ale wszyscy mamy nieograniczone pokłady możliwości, które możemy stale w sobie odkrywać, i energię, którą możemy się dzielić. Oczywiście, poczucie realizacji to pojęcie względne, możesz być spełnioną mamą, szefową, artystką, 3 w 1, lub po prostu w domu, w łóżku czy na spacerze z psem. Nie zawsze robienie wielkich rzeczy daje poczucie spełnienia i nie zawsze sukcesy dają poczucie pewności siebie. Nie mam na myśli powierzchownej lub pozornej pewności siebie, „stąpam pewnie, śmieję się głośno”. Myślę o mądrości i świadomości swoich wad, docenianiu atutów, akceptacji siebie i swoich niedoskonałości w ubraniu i bez.

Kasia Wilk w Instytucie Salamandra Kasia Wilk w Instytucie Salamandra

 

10.08.2017 Kasia Wilk i Instytut Salamandra. To jest piękna przyjaźń!

Kasia Wilk jest częstym gościem w naszym Instytucie. Sama przyznaje, że czuje się tu jak w domu. O to nam chodzi :) Niech nie zmylą Was jednak zdjęcia zrobione podczas długich rozmów i wspólnych kaw w naszej recepcji. Projekt Piękno to godziny wytężonej pracy kosmetologów przy urządzeniach, podczas planowania terminów i cyklów zabiegów. Kasia jest na półmetku do swojego celu, a my... już jesteśmy dumne z rezultatów i jej determinacji! Działamy dalej!

Kasia Wilk w Instytucie SalamandraKasia Wilk w Instytucie Salamandra

 

03.08.2017 Cel PROJEKTU PIĘKNO Kasi Wilk...

Cel PROJEKTU PIĘKNO Kasi Wilk opiera się głównie na wymodelowaniu sylwetki i silnym ujędrnieniu ciała. Najlepsze działanie przynosi przeplatanie i różnicowanie zabiegów, więc wykorzystujemy naprzemiennie możliwości ICOONE Laser, fali radiowej z ultradźwiękami i kriolipolizy CoaxMed. W przerwach między bardzo intensywnym działaniem maszyn dodałyśmy manualny masaż modelujący, który wspomaga i intensyfikuje efekty zabiegów odchudzających, diety oraz treningów Kasi. Masaż ma przede wszystkim poprawić metabolizm w obszarze masowanych tkanek, polepszyć ukrwienie i krążenie, a w efekcie ujędrnić skórę. Intensywne i zdecydowane ruchy i naciski (charakterystyczne dla tego typu masaży) pomagają dodatkowo redukować obrzęki, które towarzyszą cellulitowi, rozbić zalegającą tkankę tłuszczową oraz poprawić kondycję skóry. U Kasi najbardziej skupiamy się na ramionach, wewnętrznej stronie ud, brzuchu oraz talii. Kuracja jest dopiero na półmetku, a efekty widać gołym okiem. Z każdym kolejnym masażem ramiona Kasi stają się smuklejsze, uda gładsze, a obwód tali zmniejszył się o kilka centymetrów. Najlepszą motywacją nie są jedna zgubione centymetry i kilogramy, a szczera radość Kasi, która przychodzi do Instytutu z coraz szerszym uśmiechem na twarzy i przyznaje, że zachodzące zmiany do najcudowniejszy poprawiacz nastroju :)

Kasia Skacze

 

25.07.2017 Projekt Kasi Wilk nabiera tempa!

Wygładzamy i stymulujemy skórę, ale przede wszystkim rozbijamy tkankę tłuszczową. ICOONE Laser i regularność zabiegów to niezwykle efektywny duet, choć jak zwykle pierwsze skrzypce gra odpowiednie nawodnienie organizmu. Kasia zaczyna dzień szklanką ciepłej wody z cytryną, a jej cel to 3 litry wody dziennie. Lipcowe temperatury nieco ułatwiają zadanie :).

 

17.07.2017 Piękno niejedno ma imię - rozmowa z Kasią Wilk.

- Jak wygląda Twoja codzienność? Ile w ciągu dnia znajdujesz czasu dla siebie?
Nawet w bardzo intensywnym dniu znajduję czas dla siebie, wszystko jest kwestią organizacji oraz potrzeb. Moje potrzeby to drobne rzeczy: książka przed snem, poranna kawa, wcieranie balsamu czy przeglądanie newsów. Czy reszta zajęć w ciągu dnia będzie czasem dla mnie? To zależy tylko od nastawienia, a ja jestem mistrzynią autosugestii i potrafię się przystosować do każdych warunków, nastawiając się pozytywnie i wynosząc z nich coś konstruktywnego. Staram się dbać o własny komfort, co nie oznacza, że nie lubię wychodzić poza jego strefę, ale gdy ktoś robi to na siłę, może wyprowadzić mnie z równowagi. Moja codzienność miota się między studiem, sceną, kuchnią, samochodem, hotelem, domem, siłownią i łóżkiem. Lubię jak się dużo dzieje, lubię czerpać z nowych sytuacji i od nowo poznanych ludzi, co oznacza, że sama świadomie gotuję sobie codzienny młyn.

- Jak wygląda Twoja codzienna pielęgnacja - w jaki sposób na co dzień dbasz o swoje piękno?
Podążam za marzeniami, jednocześnie prowadząc normalne życie. Zaczynam od wytrawnego śniadania i świeżo mielonej czarnej kawy. Nie bez powodu mówi się „jesteś tym, co jesz” i myślę, że świadomość czytelników na ten temat jest już na tyle wysoka, że nie muszę rozwodzić się nad superlatywami zbilansowanej i indywidualnie dopasowanej diety. Pielęgnacja od wewnątrz jest ważna, ale i tak najważniejsza jest pielęgnacja psychiczna i duchowa. Każda pewna siebie, zadowolona ze swojego życia, spełniona i uśmiechnięta kobieta jest po prostu piękna. Dlatego oprócz zdrowego odżywiania gwoli higieny psychicznej skupiam się na realizacji swoich marzeń, dbam o rozwój osobisty i relacje z ludźmi. Dbam o zmiany otoczenia, bo działają na mnie oczyszczająco i w miarę możliwości wyjeżdżam do miejsc, które mnie relaksują – takich, w których panuje dobra atmosfera, z której można czerpać energię. Lubię być blisko natury sama ze sobą, gdy mogę wsłuchać się w to, co ja chcę i zharmonizować się ze światem, którego jesteśmy nieodzowną częścią. Robię to, co kocham najbardziej, piszę piosenki, a później wykonuję je na scenie i dzielę się emocjami. Między innymi to sprawia, że jestem fajną i zadowoloną babką. Oczywiście jak każda kobieta miewam różne nastroje, ale umiem je sobie poprawiać. Piję czerwone wino, jem czekoladę, włączam romantyczne filmy i robię domowe SPA. Piękno powierzchowne jest też ważne, czasem jestem zadowolona tylko i wyłącznie przez dopieszczanie kosmetykami. Stosuję naturalną chemię, olej arganowy, kokosowy i eko produkty. Zwracam uwagę na etykiety i dbam o to, gdzie kupuję, co kupuję i skąd pochodzą produkty. Nie muszą to być ekskluzywne kosmetyki za setki złotych, w sieciówkach też można dostać wartościowe kosmetyki polskich marek.

- Czy masz problemy z konsekwencją?
Nie. Mam wzmocniony charakter i potrafię konsekwentnie dążyć do celów. Jestem zadaniowym człowiekiem i realizuje zadanie na 100% albo wcale. Przez ostatnie lata wytrenowałam siebie poprzez wszelkiego rodzaju postanowienia, wyzwania, nowo obrane kierunki w odżywianiu, odmawianie sobie przyjemności wyłącznie dla sprawdzenia własnego charakteru, pracę nad kondycją fizyczną, a przede wszystkim osiąganie tych celów. Od dziecka byłam w dwóch szkołach, miałam dodatkowe zajęcia i musiałam inaczej organizować sobie czas niż inne dzieci. Rodzice nie przywiązywali wagi do wychowania mnie tak, abym kończyła wszystko, co zaczynam. Sami byli mało konsekwentni i popuszczali mi wodze. Byłam młodszym rodzeństwem i mogłam siedzieć na dworze razem ze starszym bratem do tej samej godziny, co on. Dopiero teraz zauważam, że znalazłam na to sposób, czyli posty, postanowienia i sprawdziany, jakie stosowałam wobec siebie, które wzmocniły moją silną wolę i nauczyły konsekwencji. Z wiekiem doszła również świadomość brania odpowiedzialności za swoje decyzje, co znacznie ułatwia nastawienie.

- Lato to intensywny okres, szczególnie dla takich osób, jak Ty – koncerty, wyjazdy, dużo czasu spędzanego w podróży. Czy taki tryb funkcjonowania pozwala Ci odpowiednio dbać o swoje piękno i konsekwentnie trzymać się diety?
Nie mam problemów z organizacją, chyba że zdarzą się nieoczekiwane zwroty akcji, problemy zdrowotne lub przypadki losowe. Takie wyjazdowe funkcjonowanie nie sprzyja dbaniu o dobre odżywianie, jednak – jak wspomniałam wcześniej – nasza świadomość w tym temacie jest coraz większa i coraz więcej wymagamy jako konsumenci od produktów dostępnych na półkach sklepowych. Nawet na stacji benzynowej mogę znaleźć marchewkę, jabłka bądź pestki bez soli czy panierki. Na dłuższą metę takie rozwiązania nie są skuteczne, jednak lepszy wróbel w garści… Czasem bywa, że mój bezglutenowy lub wegański obiad, który czeka na mnie na miejscu koncertu jest za słony lub za tłusty i właściwie nie zjadam połowy, kładąc kolejny dzień diety redukcyjnej, na której obecnie jestem. Z pewnymi insulinowymi dolegliwościami to dość frustrujące, jednak staram się takim sytuacjom maksymalnie zapobiegać, drenując organizm wodą, cytryną, pokrzywą, grapefruitem i ogórkami. Jeżdżę z pudełkami, termosami i torbami pełnymi świeżych warzyw i żeby było zabawniej – obieraczką ☺

- Czy jest w Twoim wyglądzie coś, co Ci przeszkadza? Chciałabyś coś zmienić?
Paradoksalnie z wiekiem coraz mniej przeszkadza mi wygląd i coraz częściej patrzę na siebie łaskawszym wzrokiem. To kwestia akceptacji. Jednak jest coś, na co mogłam mieć wpływ i wiem, że mogło być lepiej niż jest aktualnie. Staram się to naprawić i przeciwdziałać nowym niedoskonałościom. Wiem, że jesteśmy wypadkową doświadczeń, tego, co przeżyliśmy, kogo spotkaliśmy i jaką drogę obraliśmy. Tak samo jest ze skórą. Każda blizna, niedoskonałość, cellulit to wynik naszego stylu życia lub predyspozycji. Nie chcę i nie muszę się godzić na jej wygląd, szczególnie, gdy jest on efektem dziesiątek nierozsądnych diet, które stosowałam na sobie, które rozregulowały organizm na tyle, że właściwie teraz bez farmakologii nie egzystuję, a skóra rozciągana i latami znosząca efekty jojo i ponowne spadki wagi dziś zachowuje się i wygląda inaczej niż skóra każdej 35-latki bez rozmiarowych perypetii. To efekt, na który sama sobie zapracowałam, a teraz chcę popracować nad naprawieniem tych błędów. Tym bardziej, że nauka i medycyna na to pozwalają.

- Co Twoim zdaniem jest w kobiecym pięknie najważniejsze? Na co przede wszystkim my kobiety powinnyśmy zwracać uwagę?
Piękna kobieta to kobieta świadoma, spełniona , pewna siebie, a co za tym idzie – uśmiechnięta. To pierwsze, co widzę w kobietach, dopiero później zwracam uwagę na wygląd, ubranie, cerę, naturalność, piękne włosy, naturalnie wyglądające brwi, rzęsy i usta, zadbane dłonie, paznokcie i rozświetloną skórę. To widać, gdy kobieta lubi siebie, kiedy akceptuje każdą zmarszczkę i starzeje się z godnością, bez ingerencji skalpela. Czasem przyglądam się im z zachwytem, bo takie kobiety mnie inspirują. Myślę, że kobiety mają ogromną siłę i niezwykłą odporność psychiczną. Do tego są tak niezwykle wrażliwe. Każda z nas zwraca uwagę na coś innego i niech tak zostanie. Niektóre z nas są zadowolone po wyjściu od fryzjera z pięknymi, lśniącymi włosami, inne, gdy ogolą głowę na łyso, a jeszcze inne wtedy, gdy zrobią sobie nowy tatuaż. Ta różnorodność też jest zachwycająca. Najważniejsze jest to, by słuchać siebie i dążyć do szczęścia.

- Co sprawia, że czujesz się piękna?
Pewność siebie. Kiedy osiągam swoje cele i realizuję się zawodowo, kiedy jestem z siebie dumna. Wówczas żaden bodziec nie jest w stanie zniszczyć mojego systemu wartości. Mam siłę spojrzenia i dumną postawę, głowę wysoko i śmiejące się oczy. To wszystko jak feromony zakochanej kobiety jest odczuwane podskórnie. To piękno nastroju oddziałuje na innych pozytywnymi wibracjami. Podobnie jest, kiedy zmniejszam rozmiar na M – wiąże się to z osiąganiem celu, czyli znowu pojawia się duma. Od dziecka walczę z nadwagą. a z czasem nawet i z otyłością. Kiedy chudnę, lubię siebie bardziej, nie zasłaniam się ubraniami, tylko się ubieram., mam więcej chęci do działania i chętnie przyjmuję komplementy, dostrzegam je. Odpowiedni rozmiar wiele mi ułatwia, pewność siebie i poczucie piękna wynikało właśnie z idealnego BMI. Kolejnym atutem piękna , którym posługuję się bez kompleksów są moje włosy, o które dbam aż przesadnie. Lubię swoje odsłonięte kostki, lekki dekolt i kilka części ciała, o których nie wypada pisać. Jestem realistką i umiem ocenić się w lustrze. Jest kilka pięknych cech, które eksponuję i kilka, których nie lubię. Najważniejsze, że jest równowaga.
Jest jeszcze istotna kwestia, która sprawia, że czuję się piękna lub brzydka, a o której jeszcze nie zdążyłam powiedzieć. Sfera emocjonalna. Uczucie i silna relacja z ukochanym człowiekiem, który może wpłynąć na poczucie piękna dowartościować, jak i podciąć skrzydła. Oprócz siły, którą mają kobiety, jesteśmy delikatne jak płatki róż, a emocje targają nami szalenie. Czasem z niewyjaśnionych powodów uzależniamy swoje szczęście od partnera i to, czy okaże nam swoje uczucie ma bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie. Piękna kobieta to osoba dowartościowana kompleksowo. Kochana, spełniona i zadbana.

- Kasiu, bardzo Ci dziękujemy za tę piękną i wyjątkowo szczerą rozmowę. Mamy nadzieję, że będzie ona małą inspiracją i motywacją dla wszystkich kobiet, które na co dzień żyją w biegu i zapominają o tym, jak wielki wpływ na ich samopoczucie ma kompleksowe dbanie o siebie. A Tobie życzymy realizacji najśmielszych marzeń!

10.07.2017 Projekt Piękno Kasi Wilk realizuje się na pełnych obrotach!

Zasadniczym celem Projektu Piękno Kasi jest wymodelowanie sylwetki i podkreślenie naturalnego piękna piosenkarki. Jako pierwszy zabieg wybraliśmy Icoone laser - masaż podciśnieniowy najnowszej generacji. Zabiegi wykonywane są głowicą Robosolo (z uwzględnieniem podciśnienia połączonego z komory głównej i mikrootworów w rolkach), która zapewnia bardzo skuteczną stymulację bez ryzyka uszkodzenia skóry. Dzięki mechanicznemu rozmasowywaniu tkanek, masaże podciśnieniowe przyczyniają się do redukcji tkanki tłuszczowej, a zastosowanie światła lasera i czerwonego światła Led znacznie intensyfikuje pracę tkanek i przyspiesza pojawienie się efektów. Za sprawą zabiegu następuje wzrost sprężystości skóry oraz wzmożenie metabolizmu komórkowego, dzięki czemu uzyskujemy widoczne zmniejszenie cellulitu i wygładzenie skóry. Jako część bazową wykorzystaliśmy 20' program Cellfat, natomiast przy 10' fokusach skupiliśmy się na konkretnych partiach ciała. Efekty zabiegu zauważalne są już po 2-3 zabiegach, a cała seria liczy 10 sesji.

Kolejnym krokiem w Projekcie Kasi były zabiegi przy użyciu urządzenia Coaxmed. Są to zabiegi łączące ultradźwięki o niskiej częstotliwości z falą radiową monopolarną oraz kriolipolizę. Ultradźwięki tworzą w tkance tłuszczowej zjawisko kawitacji, dzięki któremu komórki tłuszczowe ulegają uszkodzeniu a ich zawartość metabolizowana jest przez wątrobę. Falą radiową działamy na różnych poziomach tkanek, co pozwala nam na obkurczenie adipocytów w warstwie podskórnej, a w skórze właściwej stymulację fibroblastów do produkcji nowych włókien kolagenowych i elastynowych oraz obkurczenie już istniejącego rusztowania białkowego. Skóra napina się i staje bardziej jędrniejsza już po pierwszym zabiegu, co zaobserwowała sama Kasia już po tygodniu od dnia zabiegu. W miejscach, w których znajduje się miejscowy nadmiar tkanki tłuszczowej zastosujemy kriolipolizę, czyli zamrażanie niechcianej tkanki w bezpieczny sposób. W kolejnym etapie Projektu Piękno Kasia zostanie poddana masażom manualnym, o których dowiecie się więcej w kolejnym wpisie.

W Projekcie Piękno Kasi uwzględniłyśmy nie tylko pracę z ciałem, ale także pielęgnację twarzy. Ulubionym zabiegiem Kasi stał się OXYjet – ekspresowo nawilżający, odświeżający i dotleniający twarz, co w przypadku skóry zmęczonej oświetleniem scenicznym, klimatyzacją oraz podróżami jest zbawienne. Tak jak w przypadku ciała, także na twarzy, szyi i dekolcie wykonujemy zabiegi z wykorzystaniem urządzenia Coaxmed falą radiowa monopolarną, który ma na celu pobudzenie fibroblastów do wzmożonej produkcji włókien kolagenowych i elastynowych. W efekcie uzyskujemy widoczne ujędrnienie i poprawę napięcia skóry. Efekt dodatkowy to obkurczenie gruczołów łojowych - zmniejszają się pory, a na skórze zmniejsza się ilość zanieczyszczeń. Pierwsze efekty widoczne są już po kilku dniach, natomiast skóra pracuje jeszcze wiele tygodni po zakończonej serii.

Klienci

biotec
icoone
mesotherm
thalion
xlase
Cityzen
Revitalash