UMÓW SIĘ NA WIZYTĘ | +48 725 551 661 lub +48 61 671 66 00 |

MENU

Menu arrow

PROJEKT PIĘKNO KASI WILK

Kasia Wilk

Kasia Wilk

Kasia Wilk zaangażowana w nowy projekt!

Do tej pory talent, osobowość i urodę Kasi Wilk podziwialiśmy na scenie. Bardzo kobieca, pewna siebie i charyzmatyczna wokalistka porywa tłumy fanów swoją otwartością i poczuciem humoru. My od lat podziwiamy jej naturalną zdolność do eleganckiego podkreślania swojej kobiecości i urody, nie tylko w stylizacjach scenicznych. Gdy szukaliśmy ambasadorki akcji PROJEKT PIĘKNO w Instytucie Salamandra zależało nam właśnie na kimś takim. Kasia na co dzień mieszka i tworzy w Poznaniu, więc wybór był prosty! Kasia Wilk z optymizmem zareagowała na naszą propozycję. Pomysł akcji #PROJEKTPIĘKNO w naszym Instytucie spodobał jej się na tyle, że oprócz bycia ambasadorką projektów postanowiła, że sama weźmie w nim udział! Natychmiast ustaliliśmy cele i oczekiwane efekty współpracy. Kasia stawia na naturalność, więc nieinwazyjne metody modelowania sylwetki i odmładzania skóry w naszym Instytucie wyjątkowo przypadły jej do gustu. Wspólnie zdecydowaliśmy, że priorytetem jest ujędrnienie, wygładzenie i pobudzenie skóry do naturalnych procesów regeneracji. Stanęło na lekkim, bezoperacyjnym liftingu twarzy, delikatnym wygładzeniu zmarszczek mimicznych i silnym odżywieniu cery, narażanej codziennie na wysuszenie i przemęczenie w związku ze zmiennym, nieregularnym trybem życia. Pielęgnacyjną „wojnę” wypowiedzieliśmy natomiast cellulitowi, nadprogramowym centymetrom na brzuchu, udach i boczkach i kilku kilogramom, których nie potrzebujemy w koncertowym ekwipunku artystki. Opiekunkami projektu zostały Natalia Zahajka i Kinga Andzińska, które rozpisały i zaplanowały zabiegi w taki sposób, który odpowiada napiętemu terminarzowi wokalistki. Modelowanie sylwetki Icoone, zabiegi kriolipolizy Coaxmed i zabiegi Intraject na twarz już na początku drogi dają niesamowite efekty. W połączeniu z dietą ułożoną przez naszego dietetyka, optymizmem i chęcią do zmian Kasi Wilk, rezultat tego PROJEKTU PIĘKNO może być naprawdę oszałamiający! Będziemy na bieżąco dzielić się z Wami przebiegiem i wrażeniami Kasi z kilkumiesięcznej pracy z naszymi specjalistami.
Trzymajcie kciuki!

facebook

17.07.2017 Piękno niejedno ma imię - rozmowa z Kasią Wilk.

- Jak wygląda Twoja codzienność? Ile w ciągu dnia znajdujesz czasu dla siebie?
Nawet w bardzo intensywnym dniu znajduję czas dla siebie, wszystko jest kwestią organizacji oraz potrzeb. Moje potrzeby to drobne rzeczy: książka przed snem, poranna kawa, wcieranie balsamu czy przeglądanie newsów. Czy reszta zajęć w ciągu dnia będzie czasem dla mnie? To zależy tylko od nastawienia, a ja jestem mistrzynią autosugestii i potrafię się przystosować do każdych warunków, nastawiając się pozytywnie i wynosząc z nich coś konstruktywnego. Staram się dbać o własny komfort, co nie oznacza, że nie lubię wychodzić poza jego strefę, ale gdy ktoś robi to na siłę, może wyprowadzić mnie z równowagi. Moja codzienność miota się między studiem, sceną, kuchnią, samochodem, hotelem, domem, siłownią i łóżkiem. Lubię jak się dużo dzieje, lubię czerpać z nowych sytuacji i od nowo poznanych ludzi, co oznacza, że sama świadomie gotuję sobie codzienny młyn.

- Jak wygląda Twoja codzienna pielęgnacja - w jaki sposób na co dzień dbasz o swoje piękno?
Podążam za marzeniami, jednocześnie prowadząc normalne życie. Zaczynam od wytrawnego śniadania i świeżo mielonej czarnej kawy. Nie bez powodu mówi się „jesteś tym, co jesz” i myślę, że świadomość czytelników na ten temat jest już na tyle wysoka, że nie muszę rozwodzić się nad superlatywami zbilansowanej i indywidualnie dopasowanej diety. Pielęgnacja od wewnątrz jest ważna, ale i tak najważniejsza jest pielęgnacja psychiczna i duchowa. Każda pewna siebie, zadowolona ze swojego życia, spełniona i uśmiechnięta kobieta jest po prostu piękna. Dlatego oprócz zdrowego odżywiania gwoli higieny psychicznej skupiam się na realizacji swoich marzeń, dbam o rozwój osobisty i relacje z ludźmi. Dbam o zmiany otoczenia, bo działają na mnie oczyszczająco i w miarę możliwości wyjeżdżam do miejsc, które mnie relaksują – takich, w których panuje dobra atmosfera, z której można czerpać energię. Lubię być blisko natury sama ze sobą, gdy mogę wsłuchać się w to, co ja chcę i zharmonizować się ze światem, którego jesteśmy nieodzowną częścią. Robię to, co kocham najbardziej, piszę piosenki, a później wykonuję je na scenie i dzielę się emocjami. Między innymi to sprawia, że jestem fajną i zadowoloną babką. Oczywiście jak każda kobieta miewam różne nastroje, ale umiem je sobie poprawiać. Piję czerwone wino, jem czekoladę, włączam romantyczne filmy i robię domowe SPA. Piękno powierzchowne jest też ważne, czasem jestem zadowolona tylko i wyłącznie przez dopieszczanie kosmetykami. Stosuję naturalną chemię, olej arganowy, kokosowy i eko produkty. Zwracam uwagę na etykiety i dbam o to, gdzie kupuję, co kupuję i skąd pochodzą produkty. Nie muszą to być ekskluzywne kosmetyki za setki złotych, w sieciówkach też można dostać wartościowe kosmetyki polskich marek.

- Czy masz problemy z konsekwencją?
Nie. Mam wzmocniony charakter i potrafię konsekwentnie dążyć do celów. Jestem zadaniowym człowiekiem i realizuje zadanie na 100% albo wcale. Przez ostatnie lata wytrenowałam siebie poprzez wszelkiego rodzaju postanowienia, wyzwania, nowo obrane kierunki w odżywianiu, odmawianie sobie przyjemności wyłącznie dla sprawdzenia własnego charakteru, pracę nad kondycją fizyczną, a przede wszystkim osiąganie tych celów. Od dziecka byłam w dwóch szkołach, miałam dodatkowe zajęcia i musiałam inaczej organizować sobie czas niż inne dzieci. Rodzice nie przywiązywali wagi do wychowania mnie tak, abym kończyła wszystko, co zaczynam. Sami byli mało konsekwentni i popuszczali mi wodze. Byłam młodszym rodzeństwem i mogłam siedzieć na dworze razem ze starszym bratem do tej samej godziny, co on. Dopiero teraz zauważam, że znalazłam na to sposób, czyli posty, postanowienia i sprawdziany, jakie stosowałam wobec siebie, które wzmocniły moją silną wolę i nauczyły konsekwencji. Z wiekiem doszła również świadomość brania odpowiedzialności za swoje decyzje, co znacznie ułatwia nastawienie.

- Lato to intensywny okres, szczególnie dla takich osób, jak Ty – koncerty, wyjazdy, dużo czasu spędzanego w podróży. Czy taki tryb funkcjonowania pozwala Ci odpowiednio dbać o swoje piękno i konsekwentnie trzymać się diety?
Nie mam problemów z organizacją, chyba że zdarzą się nieoczekiwane zwroty akcji, problemy zdrowotne lub przypadki losowe. Takie wyjazdowe funkcjonowanie nie sprzyja dbaniu o dobre odżywianie, jednak – jak wspomniałam wcześniej – nasza świadomość w tym temacie jest coraz większa i coraz więcej wymagamy jako konsumenci od produktów dostępnych na półkach sklepowych. Nawet na stacji benzynowej mogę znaleźć marchewkę, jabłka bądź pestki bez soli czy panierki. Na dłuższą metę takie rozwiązania nie są skuteczne, jednak lepszy wróbel w garści… Czasem bywa, że mój bezglutenowy lub wegański obiad, który czeka na mnie na miejscu koncertu jest za słony lub za tłusty i właściwie nie zjadam połowy, kładąc kolejny dzień diety redukcyjnej, na której obecnie jestem. Z pewnymi insulinowymi dolegliwościami to dość frustrujące, jednak staram się takim sytuacjom maksymalnie zapobiegać, drenując organizm wodą, cytryną, pokrzywą, grapefruitem i ogórkami. Jeżdżę z pudełkami, termosami i torbami pełnymi świeżych warzyw i żeby było zabawniej – obieraczką ☺

- Czy jest w Twoim wyglądzie coś, co Ci przeszkadza? Chciałabyś coś zmienić?
Paradoksalnie z wiekiem coraz mniej przeszkadza mi wygląd i coraz częściej patrzę na siebie łaskawszym wzrokiem. To kwestia akceptacji. Jednak jest coś, na co mogłam mieć wpływ i wiem, że mogło być lepiej niż jest aktualnie. Staram się to naprawić i przeciwdziałać nowym niedoskonałościom. Wiem, że jesteśmy wypadkową doświadczeń, tego, co przeżyliśmy, kogo spotkaliśmy i jaką drogę obraliśmy. Tak samo jest ze skórą. Każda blizna, niedoskonałość, cellulit to wynik naszego stylu życia lub predyspozycji. Nie chcę i nie muszę się godzić na jej wygląd, szczególnie, gdy jest on efektem dziesiątek nierozsądnych diet, które stosowałam na sobie, które rozregulowały organizm na tyle, że właściwie teraz bez farmakologii nie egzystuję, a skóra rozciągana i latami znosząca efekty jojo i ponowne spadki wagi dziś zachowuje się i wygląda inaczej niż skóra każdej 35-latki bez rozmiarowych perypetii. To efekt, na który sama sobie zapracowałam, a teraz chcę popracować nad naprawieniem tych błędów. Tym bardziej, że nauka i medycyna na to pozwalają.

- Co Twoim zdaniem jest w kobiecym pięknie najważniejsze? Na co przede wszystkim my kobiety powinnyśmy zwracać uwagę?
Piękna kobieta to kobieta świadoma, spełniona , pewna siebie, a co za tym idzie – uśmiechnięta. To pierwsze, co widzę w kobietach, dopiero później zwracam uwagę na wygląd, ubranie, cerę, naturalność, piękne włosy, naturalnie wyglądające brwi, rzęsy i usta, zadbane dłonie, paznokcie i rozświetloną skórę. To widać, gdy kobieta lubi siebie, kiedy akceptuje każdą zmarszczkę i starzeje się z godnością, bez ingerencji skalpela. Czasem przyglądam się im z zachwytem, bo takie kobiety mnie inspirują. Myślę, że kobiety mają ogromną siłę i niezwykłą odporność psychiczną. Do tego są tak niezwykle wrażliwe. Każda z nas zwraca uwagę na coś innego i niech tak zostanie. Niektóre z nas są zadowolone po wyjściu od fryzjera z pięknymi, lśniącymi włosami, inne, gdy ogolą głowę na łyso, a jeszcze inne wtedy, gdy zrobią sobie nowy tatuaż. Ta różnorodność też jest zachwycająca. Najważniejsze jest to, by słuchać siebie i dążyć do szczęścia.

- Co sprawia, że czujesz się piękna?
Pewność siebie. Kiedy osiągam swoje cele i realizuję się zawodowo, kiedy jestem z siebie dumna. Wówczas żaden bodziec nie jest w stanie zniszczyć mojego systemu wartości. Mam siłę spojrzenia i dumną postawę, głowę wysoko i śmiejące się oczy. To wszystko jak feromony zakochanej kobiety jest odczuwane podskórnie. To piękno nastroju oddziałuje na innych pozytywnymi wibracjami. Podobnie jest, kiedy zmniejszam rozmiar na M – wiąże się to z osiąganiem celu, czyli znowu pojawia się duma. Od dziecka walczę z nadwagą. a z czasem nawet i z otyłością. Kiedy chudnę, lubię siebie bardziej, nie zasłaniam się ubraniami, tylko się ubieram., mam więcej chęci do działania i chętnie przyjmuję komplementy, dostrzegam je. Odpowiedni rozmiar wiele mi ułatwia, pewność siebie i poczucie piękna wynikało właśnie z idealnego BMI. Kolejnym atutem piękna , którym posługuję się bez kompleksów są moje włosy, o które dbam aż przesadnie. Lubię swoje odsłonięte kostki, lekki dekolt i kilka części ciała, o których nie wypada pisać. Jestem realistką i umiem ocenić się w lustrze. Jest kilka pięknych cech, które eksponuję i kilka, których nie lubię. Najważniejsze, że jest równowaga.
Jest jeszcze istotna kwestia, która sprawia, że czuję się piękna lub brzydka, a o której jeszcze nie zdążyłam powiedzieć. Sfera emocjonalna. Uczucie i silna relacja z ukochanym człowiekiem, który może wpłynąć na poczucie piękna dowartościować, jak i podciąć skrzydła. Oprócz siły, którą mają kobiety, jesteśmy delikatne jak płatki róż, a emocje targają nami szalenie. Czasem z niewyjaśnionych powodów uzależniamy swoje szczęście od partnera i to, czy okaże nam swoje uczucie ma bezpośredni wpływ na nasze samopoczucie. Piękna kobieta to osoba dowartościowana kompleksowo. Kochana, spełniona i zadbana.

- Kasiu, bardzo Ci dziękujemy za tę piękną i wyjątkowo szczerą rozmowę. Mamy nadzieję, że będzie ona małą inspiracją i motywacją dla wszystkich kobiet, które na co dzień żyją w biegu i zapominają o tym, jak wielki wpływ na ich samopoczucie ma kompleksowe dbanie o siebie. A Tobie życzymy realizacji najśmielszych marzeń!

10.07.2017 Projekt Piękno Kasi Wilk realizuje się na pełnych obrotach!

Zasadniczym celem Projektu Piękno Kasi jest wymodelowanie sylwetki i podkreślenie naturalnego piękna piosenkarki. Jako pierwszy zabieg wybraliśmy Icoone laser - masaż podciśnieniowy najnowszej generacji. Zabiegi wykonywane są głowicą Robosolo (z uwzględnieniem podciśnienia połączonego z komory głównej i mikrootworów w rolkach), która zapewnia bardzo skuteczną stymulację bez ryzyka uszkodzenia skóry. Dzięki mechanicznemu rozmasowywaniu tkanek, masaże podciśnieniowe przyczyniają się do redukcji tkanki tłuszczowej, a zastosowanie światła lasera i czerwonego światła Led znacznie intensyfikuje pracę tkanek i przyspiesza pojawienie się efektów. Za sprawą zabiegu następuje wzrost sprężystości skóry oraz wzmożenie metabolizmu komórkowego, dzięki czemu uzyskujemy widoczne zmniejszenie cellulitu i wygładzenie skóry. Jako część bazową wykorzystaliśmy 20' program Cellfat, natomiast przy 10' fokusach skupiliśmy się na konkretnych partiach ciała. Efekty zabiegu zauważalne są już po 2-3 zabiegach, a cała seria liczy 10 sesji.

Kolejnym krokiem w Projekcie Kasi były zabiegi przy użyciu urządzenia Coaxmed. Są to zabiegi łączące ultradźwięki o niskiej częstotliwości z falą radiową monopolarną oraz kriolipolizę. Ultradźwięki tworzą w tkance tłuszczowej zjawisko kawitacji, dzięki któremu komórki tłuszczowe ulegają uszkodzeniu a ich zawartość metabolizowana jest przez wątrobę. Falą radiową działamy na różnych poziomach tkanek, co pozwala nam na obkurczenie adipocytów w warstwie podskórnej, a w skórze właściwej stymulację fibroblastów do produkcji nowych włókien kolagenowych i elastynowych oraz obkurczenie już istniejącego rusztowania białkowego. Skóra napina się i staje bardziej jędrniejsza już po pierwszym zabiegu, co zaobserwowała sama Kasia już po tygodniu od dnia zabiegu. W miejscach, w których znajduje się miejscowy nadmiar tkanki tłuszczowej zastosujemy kriolipolizę, czyli zamrażanie niechcianej tkanki w bezpieczny sposób. W kolejnym etapie Projektu Piękno Kasia zostanie poddana masażom manualnym, o których dowiecie się więcej w kolejnym wpisie.

W Projekcie Piękno Kasi uwzględniłyśmy nie tylko pracę z ciałem, ale także pielęgnację twarzy. Ulubionym zabiegiem Kasi stał się OXYjet – ekspresowo nawilżający, odświeżający i dotleniający twarz, co w przypadku skóry zmęczonej oświetleniem scenicznym, klimatyzacją oraz podróżami jest zbawienne. Tak jak w przypadku ciała, także na twarzy, szyi i dekolcie wykonujemy zabiegi z wykorzystaniem urządzenia Coaxmed falą radiowa monopolarną, który ma na celu pobudzenie fibroblastów do wzmożonej produkcji włókien kolagenowych i elastynowych. W efekcie uzyskujemy widoczne ujędrnienie i poprawę napięcia skóry. Efekt dodatkowy to obkurczenie gruczołów łojowych - zmniejszają się pory, a na skórze zmniejsza się ilość zanieczyszczeń. Pierwsze efekty widoczne są już po kilku dniach, natomiast skóra pracuje jeszcze wiele tygodni po zakończonej serii.

biotec
icoone
mesotherm
thalion
xlase
Cityzen
Revitalash